Samochód w leasingu ubezpiecza się inaczej niż własny. Polisa musi spełniać warunki umowy leasingowej, a odszkodowanie w wielu sytuacjach nie trafia do korzystającego, tylko do leasingodawcy. To zmienia rachunek opłacalności bardziej niż różnica w składce.
1. Cesja praw z polisy
Właścicielem auta jest leasingodawca, więc to on jest uprawniony do odszkodowania z autocasco. Przy drobnej szkodzie zwykle wydaje upoważnienie do rozliczenia naprawy w warsztacie. Przy szkodzie całkowitej odszkodowanie trafia na poczet rozliczenia umowy – a jeżeli nie pokrywa pozostałego kapitału, różnicę dopłaca korzystający. Auta już nie ma, zobowiązanie zostaje.
2. Brak ubezpieczenia GAP
Autocasco wypłaca wartość rynkową pojazdu z dnia szkody, a ta po dwóch latach potrafi być wyraźnie niższa niż wartość z faktury i niż saldo leasingu. GAP pokrywa właśnie tę różnicę. Przy nowym aucie w dłuższej umowie to najczęściej najbardziej opłacalne kilkaset złotych w całym pakiecie.
3. Pakiet narzucony przez leasingodawcę
Ubezpieczenie proponowane razem z leasingiem jest wygodne, ale rzadko jest najtańsze. Prawie zawsze można ubezpieczyć auto samodzielnie – pod warunkiem, że polisa spełnia wymagania umowy: odpowiedni zakres AC, suma ubezpieczenia, brak udziału własnego, czasem naprawa w serwisie autoryzowanym. Zestawienie tych warunków z ofertami kilku towarzystw to dokładnie ta praca, którą wykonujemy przy leasingach i flotach.
4. Udział własny i amortyzacja części
Tańsza składka bardzo często oznacza udział własny w szkodzie albo potrącenie za zużycie części. Przy jednej naprawie blacharskiej potrafi to pochłonąć kilkuletnią oszczędność na składce. Warto policzyć oba warianty, zanim wybierze się ten z niższą ratą.
5. Naprawa bez zgody leasingodawcy
Zgłoszenie szkody i wybór warsztatu wymagają uzgodnienia z właścicielem pojazdu. Naprawa na własną rękę, poza siecią wskazaną w umowie, potrafi skończyć się problemem przy zwrocie auta i sporem o rozliczenie. Dane kontaktowe i formularze zgłoszeniowe towarzystw zebraliśmy w jednym miejscu: Zgłoś szkodę.
Przy flocie te różnice mnożą się przez liczbę aut. Dlatego przy kilku pojazdach zawsze zaczynamy od przeglądu umów leasingowych, a dopiero potem porównujemy składki.
Jeżeli prowadzisz firmę i masz w niej choć jedno auto w leasingu, warto raz porządnie przejrzeć warunki – zwykle wychodzi z tego albo niższa składka, albo zamknięta luka w zakresie. Więcej o tym, jak pracujemy z przedsiębiorcami, i o samych ubezpieczeniach komunikacyjnych.


